środa, 7 lipca 2010

Dziś w nocy

dziś w nocy
nie musisz być silny
ze słabości ułożę
ochronny krąg ramion
włosami zasłonię troski
ogniem odgrodzę świat
na białej kanwie prześcieradła
narodzisz się w moich dłoniach
na chwilę
umrzyj we mnie bez tchu
zapomnij

sobota, 3 lipca 2010

Wpis o niczym

Upał. Najchętniej uciekłabym gdzieś nad wodę i do wody. Takiej w cieniu drzew. O, wiem: wodospad, taki jak na filmach przygodowych, gdzie po długiej drodze wyprawa dociera do idyllicznego zakątka i zrzuca ekwipunek, by odpocząć. Zwykle wtedy jest scena, kiedy „on” przychodzi na brzeg i widzi „ją” zażywającą kąpieli, a potem... potem to już zależy od tego, kiedy powstał film, i od ilu jest lat :)).

Ech, nie dla mnie dziś rozkosze ochłody. Muszę jechać na duże zakupy, a zaczęły się wyprzedaże, więc już widzę te tłumy wszędzie... Cała nadzieja w tym, że będzie choć trochę klimatyzacji. No i przez to gorąco źle spałam, za późno wstałam i wygląda na to, że nie zdążę wrócić na mecz. Życie jest naprawdę okropne! :-))))

Hmm... chyba gadam, aby gadać. Postaram się, żeby następny wpis był bardziej uduchowiony :-)

piątek, 11 czerwca 2010

Cicho

za bardzo
poraniłam stopy
na kamieniach
twoich i moich
sił brakuje
na kolejny krok
nawet nie patrzysz
milczeniem
zasypuje się droga

niedziela, 30 maja 2010

Deszczowy uśmiech

Leje. Siedzę przy oknie, dopijam południową kawę i obserwuję mokre drzewa, ptaki chowające się w gałęziach, ludzi pod parasolami. Lubię deszcz. Moknąć jednak niekoniecznie lubię, a za godzinę wychodzę. Zastanawiam się więc, czy do tego czasu przestanie padać i co zrobić, żeby moje świeżo umyte i ujarzmione włosy nie zamieniły się w ekscentryczną i zupełnie nietwarzową szopę... :-)

Siedzę przy oknie, dopijam południową kawę i kątem świadomości obserwuję smutek wyciśniętej cytryny, który chowa się przed deszczem w gałęziach mojego uśmiechu. Niech sobie siedzi. Jeśli spróbuję go przepędzić, tylko nakarmię go wrogością i pogryzie mnie do krwi. Wiem też, że bezcelowe jest zmienianie go na siłę w pogodzenie. Nie umysłem, nie myślami to się dokona. Pozwalam mu być, bo jest. Jest „teraz”, tak samo jak uśmiech. Decyduję się na uśmiech. Potrząsam gałęzią, strzepując z niej krople deszczu, a smutek śmieje się razem ze mną.

A teraz idę obcować. Ze sztuką :-)). Miłej niedzieli wszystkim!

sobota, 29 maja 2010

Cytryna




wyciskane cytryny
powinny milczeć
bez goryczy
sok jest smaczniejszy

te, które nie umieją
spadną kamieniem
obok innych
na dno doliny

Są takie różne mądre powiedzenia... Jeśli ktoś wykorzysta cię raz - jest to jego wina. Jeśli zrobi to po raz drugi (a tym bardziej kolejny) - to już twoja wina. Bo już o tym wiesz i na to pozwalasz. Teoretycznie mądre i teoretycznie proste. A jednak czasem bardziej nam zależy niż jesteśmy mądrzy...

Mimo, że to wszystko wiem, to jednak boli, gdy ktoś, wziąwszy ode mnie, odwraca się plecami. Do następnego razu. Okazując mi w ten sposób, że jestem tylko po to.