Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haiku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haiku. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 maja 2010

Majowo

Lenistwo. Wczoraj wprawdzie posprzątałam mieszkanie i uprasowałam kilka ciuchów (to tak dla uczczenia święta pracy:-)), ale poza tym tylko spotkanie z koleżanką. W trzech godzinach zmieściłyśmy 25 lat, które minęły od studiów i te wszystkie ścieżki, które w końcu doprowadziły nas do spotkania się w tej samej pracy za granicą.

Dziś mogłam ruszyć tyłek gdzieś dalej i sensowniej, ale... mi się nie chciało. Spacer w parku wystarczył.

Lenistwo. Umysłowe. Przestawiło mnie na odbiór. Patrzę, czytam, słucham. Tyle ciekawych obrazów, słów, dźwięków, myśli, kropel, kamyków, pereł wpada do mojej sadzawki, do mojego oceanu. Wpada i tam wiruje, faluje, miesza się ze sobą, z moimi myślami. Jakoś nic sensownego nie wymywa na brzeg. Trudno... jest czas siania i czas zbierania... :-)

Pytam magnolię
jak uwolnić kwiecistość
zza kraty parku

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Eyjafjöll

Zagadkowa, tajemnicza nazwa. Brzmienie starogermańskich legend, celtyckich powiewów. Co oznacza? Czy coś prozaicznego (jak np. „kupa lodu” :-), czy może imię księżniczki zaklętej w zimnym grobowcu, czekającej, aż z głębin przedrze się ogień, na tyle gorący, że stopi jej więzienie? I tak się stało. Skorupa nie mogła już utrzymać naporu lawy. Ogień wydarł się i napotkał lód. Starły się w gwałtownej walce, a może w gwałtownym pojednaniu. Nie wiemy tego, widzimy tylko płomienie i popiół...


Zdjęcie: LiveLeak.com

Weekend bez smug kondensacyjnych na niebie i tępego brzęczenia silników. Tym, którzy akurat nigdzie nie lecieli, miło, innym – mniej.
Nie jesteśmy panami świata.

Żar przebił lody
patrzę w niebo na popiół
nic tylko czekać


czwartek, 25 marca 2010

Pierwsza wiosenna burza

Po ciepłym i słonecznym dniu. Błyskało, grzmiało i lało. Teraz pada.

łzy kryją wiosnę
nie ścigam się do-prawdy
nie ma do czego

sobota, 9 stycznia 2010

Amsterdam zimą

Mrozem stłumiony
Taniec zmysłów na trawie
Kanał pod lodem




środa, 2 grudnia 2009

Susza w fontannie

Many a poem
has drowned in or emerged from
a simple fountain



Widać, że idzie zima (dobrze, że jej się nie spieszy). W fontannie, na którą lubię patrzeć z okna, spuszczono wodę. We wgłębieniu gromadzi się teraz błoto. Jednak gdy pada deszcz, mokra tafla połyskuje tak, jak kiedyś, chociaż nie ma już tej dynamiki i świeżości...

niedziela, 22 listopada 2009

Wietrzna niedziela

wiatr mi potargał
wszystkie grzechy we włosach
myśli splątane


Wiatr wieje od wczoraj. W nocy niepokoił mnie we śnie jak śmiały kochanek, rano obudził trzaśnięciem drzwiami na klatce. Dzień był słoneczny i ciepły, mimo że zbereźnik cały czas wciskał się pod ubranie.

Poszłam na spacer na secesyjne łowy i zostałam uwięziona w parku. Park bowiem zamknięto ze względu na silny wiatr właśnie, w trosce o bezpieczeństwo niedzielnych rodzinnych spacerów. Weszłam jednak przez odsuniętą, symboliczną raczej, zaporę, nie przewidziałam tylko, że pozostałych wyjść bronią już masywne bramy. W poszukiwaniu wyjścia obeszłam więc park dokoła (a spory jest), aż w końcu i tak musiałam wrócić do tego samego płotka. W parku było niesamowicie. Wprawdzie na drzewach już prawie nie ma liści, ale i tak szum, jaki wydawały, gdy zrywał się wiatr, sprawiał wrażenie, jakbym stała w środku jakiegoś ogromnego lasu, a nie ucywilizowanego skrawka zieleni w środku Europy. Nawiewało coraz więcej chmur, robiło się ciemno.





Wróciłam szybkim krokiem do domu, łapiąc we włosy krople - zapowiedź deszczu. Ledwo zdążyłam zamknąć za sobą drzwi, wiatr zaczął dobijać się do wszystkich okien, szarpać za klamki. Rozległ się grzmot i szyby zalała ściana wody. Przesiedziałam ją przy kubku gorącej herbaty z limonką, chłonąc w siebie deszcz i wichurę, czekając, aż upiecze się obiad – kurczak z pomarańczami i rozmarynem. Teraz jest już zupełnie ciemno. Deszcz ustał, na niebo wyszedł rogalik księżyca. Robię sobie jeszcze jedną herbatę i siadam do książek – będę się uczyć języka na jutrzejsze zajęcia, potem poczytam. Wieczorem jeszcze spojrzę, co w blogowym świecie.
Wiatr zelżał, ale nie miałabym nic przeciwko temu, by znów odwiedził mnie dziś w nocy... Chyba napiszę mu maila :-)

Lubię takie niedziele. Lubię wiatr i deszcz, lubię, jak przewiewa mi myśli, oczyszcza uczucia. Wiem, jestem nienormalna :-).

wtorek, 3 listopada 2009

Zaspanie

między snem a snem
dzień mnie wita różowo
znów się spóźniłam...


Dzisiejszy dzień powitał mnie, poza różowością nieba... pełnią księżyca, która jeszcze wisiała na wschodzie. A ja wciąż nie mam dobrego aparatu :-)

wtorek, 13 października 2009

Droga do pracy

poranną wrzawą
rzeka babel przepływa
klosz świadomości

piątek, 2 października 2009

noc

w sadzawce księżyc
i złoty blask latarni
kapią srebrne łzy