Zapomniałem, jak pachną twoje dłonie,
piszesz niespodziewaną nocą.
Jeszcze się dąsam trochę:
mydłem i kremem do rąk, cebulą w kostkę krojoną.
Nie to chcę sobie przypomnieć,
powiedz mi, jak pachną wieczornie?
Uśmiecham się przekornie:
wieczornie? Szamponem ziołowym i żelem lawendowym.
A jeszcze? Jak pachną, gdy sprzątniesz dzień
i w fotelu zaczynasz podróże?
Przebiegam po klawiaturze:
czekoladą i whisky, wiatrem znad klifu, kwiatem dzikiej róży.
A jeszcze? Jak pachną w środku nocy,
gdy kołyszesz mnie swoim oddechem?
Czuję na sobie twój wzrok,
czuję ich zapach, lecz to...
już tylko nam dwojgu opowiem...