sobota, 10 kwietnia 2010

Nie umiem

Nie umiem przejąć się tą śmiercią bardziej niż innymi...



czwartek, 8 kwietnia 2010

Niepamięć

niepamięć
najbardziej boli
znikanie
z myśli
które mówiły
jesteś
w wielkich słowach i listach
cisza
przesypuje się
makiem
zasianych ziarenek
nie policzysz
do końca
nie będziesz wiedzieć
dlaczego

sobota, 3 kwietnia 2010

Święta




Pogody, słońca, radości, odpoczynku i nowej energii życzę Wam wszystkim :-)

Księga czasu




Paczka. Wielka i ciężka, sztywny szary karton z nadrukiem Amazona. Uzbrajam się w nożyczki, rozcinam najpierw kilka warstw taśmy klejącej, potem ostrożnie samo pudełko. Rozchylam brzegi...

Trzymam w rękach imponujące dzieło wydawnicze. Gruba, ważąca prawie 4 kg księga w formacie dużego albumu. Twarda okładka, kredowa obwoluta. W środku też błyszcząca kreda, 507 stron, z czego większość w pełnym kolorze. Duża część tekstowa, a oprócz niej niezliczone ilustracje – kolorowe zdjęcia, powiększenia, zbliżenia detali, pod każdym szczegółowy opis... Stare zegarki kieszonkowe.

Kartkuję książkę strona po stronie. Wchodzę w świat dotąd mi nieznany. Dolina czasu. Zagłębie artystycznego rzemiosła. Pasja dokładności, sztuka pieczołowitości. Dbałość o szczegół, o precyzję. O imię, o markę. Filozofia i "misja firmy" – pod koniec 19. wieku. Walka z nieubłaganym rynkiem, przegrana. I to, co zostało, co przetrwało: niewielkie obiekty wypełnione drobnymi, metalowymi, zębatymi elementami, które cichym, harmonijnym tykaniem odmierzają czas ze zdumiewającą po tylu latach dokładnością. Dusza. To właśnie ich dusza każe pochylać się nad każdym zdjęciem z fascynacją, podziwem, uśmiechem.

Nie mam teraz czasu na czytanie dwujęzycznego tekstu, a tym mniej na zagłębianie się w niego, tłumaczenie na polski, dociekanie, co znaczą fachowe, na razie niezrozumiałe, pojęcia. Ta przygoda czeka na mnie po świętach, kiedy minie radosne zamieszanie i wrócę do swojego spokojnego wygnania. Już cieszę się na tę podróż. Zawsze to lubiłam, to część mojego zawodu, mojej pracy – drążenie, zgłębianie, poznawanie coraz to nowych dziedzin. Dyletanctwo jest fascynujące :-).

Kartkuję książkę strona po stronie i z każdą przewróconą kartą zarażam się coraz bardziej tą atmosferą, którą ktoś złożył w moje ręce, powierzając mi drobną cząstkę jednego ze swoich marzeń. Tym większa motywacja, tym większa przyjemność, jeśli mogę przyczynić się do jego spełnienia...

czwartek, 25 marca 2010

Pierwsza wiosenna burza

Po ciepłym i słonecznym dniu. Błyskało, grzmiało i lało. Teraz pada.

łzy kryją wiosnę
nie ścigam się do-prawdy
nie ma do czego