środa, 7 października 2009

Podniebnie

Latam samolotem tak często, że nie powinny już robić na mnie wrażenia te widoki. Kłębiaste cumulusy, jak wata cukrowa, układające się w budowle, kraje, smoki... Zachody słońca rozświetlające pierzaste cirrusy feerią barw albo przeświecające różowo zza płaszcza altostratusów. Majestatyczne kowadło cumulonimbusa zwiastujące burzę gdzieś daleko... A kiedyś, raz – tęcza. Lecieć w tęczę, przez tęczę... somewhere over the rainbow... Kicz, a jednak jaki piękny :-)

Nocny start i lampion księżyca w pełni. Jakby uczepiony do wingletu, jakby wznoszący się razem z nami. Tak bliski, jakby wystarczyło przebiec lekkim krokiem po skrzydle, by postawić stopę na jego zimnosrebrnej powierzchni. Zanurzyć się w świetle, które przyciąga...

Światła miasta w dole. Tego, które żegnam i tego, które mnie wita. Po jednej stronie dwugodzinnego nieba – rozmowy, śmiech, bliscy, dotyk ciepły i realny. I rola, o której mało kto wie, że jest rolą. Po drugiej stronie – bycie sobą i samotność, ta miła sercu i ta serce szarpiąca. Bliskość z daleka, dotyk ze słów. Nie spotkają się te dwa światy, chyba że kiedyś połączy je tęcza...

piątek, 2 października 2009

noc

w sadzawce księżyc
i złoty blask latarni
kapią srebrne łzy

wtorek, 29 września 2009

A piece of magic

Po gęstej nocy i zmęczonym dniu - sąsiedzka niespodzianka :-).
Okruszek magii, kolorowy i wesoły.



Wyróżnienie od Kopacza. Dziękuję!
Uśmiecham się i przekazuję magię dalej do:

Lechovskiego; Ćmy; Zeruyi; Kota Maurycego, Emmy

Niech magia będzie z nami :-)

sobota, 26 września 2009

Cast your soul to the sea...

A ta, przepiękna i z pięknym tekstem (w którym Loreena raz się myli :-), zasługuje na osobny wpis.

Pobiegnij wzrokiem nad ocean,
pozwól duszy wzlecieć nad morze,
gdy ciemna noc zda się bez końca,
proszę, pamiętaj o mnie...





Więcej sekretów i skarbów tu:
www.quinlanroad.com

Wieczór z Loreeną

Na pewnym portalu, na którym sporadycznie bywam, ktoś dziś podał link do muzyki, której dawno nie słuchałam. Płyty zostały w domu, ale pięć mam na twardym dysku i dziś właśnie cały wieczór kontempluję.

Mam też szklaneczkę whisky single malt. Dojrzewana w dębowych beczkach po sherry i bourbonie. Słomkowa i przejrzysta. Gładka i delikatna. Wanilia, owoce, karmel, spalony dąb, orzechy, sherry, trochę pieprzu... W sam raz na wieczór z półksiężycem, migoczącą za oknem sadzawką i Loreeną...

Idzie jesień. Zaczyna pachnieć wrzos, wilgotnieje powietrze, mgły zasnuwają klify, wiatr przynosi ostry zapach morza...

Celtyckie wędrówki Loreeny McKennitt:

Legenda arturiańska, harfa i Tennyson...



Beltaine i celtycki taniec ognia...




Więcej sekretów i skarbów tu:
www.quinlanroad.com