sobota, 10 stycznia 2009

środa, 7 stycznia 2009

Mróz

Jest zimno. Zaokienny termometr chyba zaraził się pozytywnymi afirmacjami, które ostatnio ćwiczę. W tej chwili na przykład pokazuje bardzo ładne zero. Taak… a w poniedziałek, pierwszego dnia mrozów, twierdził, że jest 8 stopni. Hehe. Termometr w samochodzie bezlitośnie wydrwił te próby kreacji lepszej rzeczywistości. Zwyczajnie popsuł się wyświetlacz – brakuje pierwszej cyfry i oczywiście minusa :-).

Chłód z dworu zakrada się do domu, gdzie porządkuję i pakuję rzeczy przed zbliżającą się przeprowadzką. Segreguję. Tutaj leżą te, które muszę zabrać. Obok te, które chcę zabrać. Jeszcze obok te, które nie wiadomo, czy się zmieszczą. Pozostałe zbiorę i pochowam, poupycham jak najciaśniej. Miejsca jest mało, trzeba go jak najwięcej zwolnić dla tych, którzy zostają. Więc w kącie pokoju stoi też niebieski worek na to, co powędruje do śmieci.

Stare kalendarzyki kieszonkowe. Pełne zapisków różnokolorowymi długopisami. Staranne, pieczołowicie kaligrafowane co roku 1 stycznia wydarzenia, o których nie można zapomnieć – urodziny, imieniny, rocznice. I te wprowadzane na bieżąco, bazgrane w pośpiechu, skreślone po wykonaniu. Sesje. Egzaminy. Randki. Wizyty u lekarza. Z czasem – spotkania zawodowe, „todosy” w punktach.

Ubrania, które przywołują wspomnienia. Krawat z logo liceum. Ulubiona bluzka z lat studenckich. Koszulka z nadrukiem wydziału. Koronkowe rękawiczki bez palców, które tak ładnie podkreślały delikatność i młodość dłoni podpisujących akt małżeństwa. Torebka bursztynów znad morza. Widoczek z Giewontem. Menu sylwestrowe. Koszula, w której rodziłam pierwsze dziecko. Ręcznik z kapturem, w który zawijałam drugie. Kubeczek z malunkami, na których przy śniadaniu przerabialiśmy mowę zwierząt. Erotyczna bielizna z czasów, zanim wszystko się skończyło. Ptak-bibelot ze szkła, zapomniany już posłaniec. Sukienka z guzikami od góry do dołu, które ktoś rozpinał z niecierpliwą powolnością. Czerwony papierowy kwiat, pamiątka tylu rozmów, teraz suchy i zimny jak milczenie.

Ile tego jest… biorę w ręce rzecz po rzeczy. Mało miejsca na wszystko w tej jednej szafie. Mróz zakrada się do środka, szron osiada…

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Towarzyszka

W moich żyłach mieszka tęsknota.
Czuję ją zasypiając,
czuję, gdy rano idę na przystanek.
Podgryza mnie leciutko,
gdy włączam komputer
lub gdy zamykam książkę.
Nie rozmawiamy ze sobą.
Ja nie pytam, ona nie powie.
Żyjemy ze sobą jak małżeństwo z rozsądku.
Czasem kłócimy się we łzach
jak kochankowie.
Wiem, że łatwo zwabić ją słowami,
choć nauczyła się już nieufności.
Jednak zasypia
na chwilę
pod czyjąś ciepłą dłonią,
słuchając tętna jej podobnej.
Wtedy nawet dobrze nam razem.
Mimo że zawsze mocniej gryzie
po przebudzeniu.

piątek, 2 stycznia 2009

Imię

"Isle of mine" właściwie jest całkiem, całkiem...

czwartek, 1 stycznia 2009

Haiku na Nowy Rok

New Year's Day
everything is in blossom!
I feel about average.

a new year-
the same nonsense
piled on nonsense

Kobayashi Issa


Najlepsze życzenia...
spełnienia marzeń, pozytywnych myśli, zdrowia, uśmiechu i spokoju...